Tylko jedno mnie powstrzymuje... 2012-04-18 18:36:15
8 lat. 8 lat spędzonych w otchłani. Niewiele stamtąd pamiętam. Jakieś charakterystyczne zdarzenia, których nawet nie potrafię ułożyć w kolejności. Potem wyjście z letargu, na krótką chwilę, w wielką huśtawkę, która również przyniosła mi ból. Ból na przemian z zamrożeniem i pożądaniem. Kilka ich było, ale nigdy, absolutnie nigdy nie byłam szczęśliwa. W czasie seksu może i parę miniut po.
W każdych innych chwilach zapadałam się w siebie, w studnię rozpaczy i smutku. W obsesyjne myśli i lęki.
Dlatego potrzebowałam coraz więcej seksu i nic więcej.
Mimo, że ta ciemność towarzyszy od najmłodszych lat, nie przeszkodziła w robieniu rzeczy imponujących. Wszytkie świadectwa z paskiem. Na studiach stypendia takie i siakie, które pozwoliły się usamodzielnić. Wyjazd do UK, szybkie znalezienie pracy. Pomimo średnich chęci pracy w tym zawodzie utrzymanie stanowiska do końca. Przejście przez masowe zwolnienia, uzyskanie podwyżki. Odejście od mojego największego kata z honorem. Nie błagałam go ani razu. Wsytarczyły 4 słowa: Nie kocham Cię już.
Powrót do Polski i rozpoczęcie doktoratu na jednej z największych uczelni w Polsce. Idzie mi całkiem dobrze, wiem, że pójdzie.
Mogę osiągnąć sukces zawodowy, mam ku temu cały potrzebny inwentarz.
A na drugie imię mi Depresja.
Stała się częścią mnie. Nie, nie porzucam nadziei, że kiedyś da mi się cieszyć. Od czasu do czasu już daje. Robiła to wcześniej.
Stoję tu, w konkretnym momencie życia, zrobiłam klamrę. To wciąż są osiągnięcia godne podziwu.
W życiu przecież nie mamy do zrobienia nic więcej poza byciem sobą.
Mam jeszcze jedno marzenie, jeden cel, którego spełnienie dałoby mi juz absolutnie wszytko.
Chciałabym mieć dziecko. Choć może nie z czysto kobiecych powodów. To kim jestem jest wspaniałe - chciałabym zostawić na świecie cząstkę siebie. Tylko jedno mnie powstrzymuje... Nie chcę dla niego smutnej matki...
skomentuj (2)
Weź się rozluźnij! 2012-04-04 18:57:31
Może nie mówiłam, ale na pierwszy rzut oka widać, że mam "jakieś" emocjonalne problemy. Głównie zaburzone tworzenie więzi i utrzymywanie relacji międzyludzkich.
Toteż jakiś czas temu rozpoczełam terapię. Może nie zaszkodzi.
Rozgrzebali coś. Co od dwóch tygodni robi ze mną różne rzeczy. Boli brzuch i chce się wymiotować. Mogę równie dobrze zemdleć lub dostać ataku paniki w odpowiedzi na cokolwiek. Mam w głowie chaos i nieprzemożną chęć zniszczenia.
A było to powiedziane: może tak się zadziać.
Potrzebuję fajki, tak bardzo potrzebuję. Niewykluczone "some pills" lecz skończy się na rumianku.
To wszytko we mnie było.
Generalnie, można się było spodziewać.
Dlaczego by nie zaakceptować tej ułomności.
Fuck shit, znoszę to źle. I co z tego.
Wychowałam się w rodzinie gdzie moje uczycia były "średnio" ważne. Zostałam znienawidzona za to, co we mnie było najlepsze. Każdy przejaw inności był powodem do represji. Jak ja dzisiaj mam być sobą? Nigdy się tego nie nauczyłam. Być może nigdy się nie nauczę.
Dlaczego by nie,... dlaczego by tego nie zaakceptować?
skomentuj (1)
:) 2012-02-02 18:38:58
Co się dzieje?
Nic złego, straciłam wenę. Za dobrze u mnie. A też nie chcę o tym pisaćać, jakby było tylko moje i skryć chcę. W obawie, że oświetlone pionem jasnego światła zniknie.
Zakochałam się. Choćby moja świadomość nie chciała tego przyjąć, ze wszytkimi dobrymi i złymi tego objawami. Nie śpię całą noc kiedy nie odpisze na smsa, wijąc się w trosce, że może coś się stało. By nad ranem dojść do wniosku: była tylko jedna możliwość: najebał sie ;/.
Czerpię nieopisaną przyjemość z pokrycia mydłem każdy cemtynetr jego ciała. Cieszę się jego radością i smucę jego smutkiem. Mogę mu już powiedzieć wszystko, choć tego nie robię często.
Uszczęśliwiam i czuję się szczęśliwa.
W pracy wreszcie pare projektów do przodu, więcej kasy, choć tej nadal ciągle brakuje.
Mam nadzieję, że ta wiosna piękną będzie, a potem lato, jesień, zima...
skomentuj (1)
Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: Weheartit
